piątek, 8 maja 2015

ROZDZIAŁ 20

Rozdział 20: "Mój przyjaciel, Łukasz"
*muzyczka*

Lena's POV
   Wyszłam z łazienki gotowa. Ubrana byłam w to, ponieważ tylko takie czyste ubrania znalazłam w walizce. Adam stał przy drzwiach z moją walizką. Opierał się o nie i patrzył w sufit. Najwyraźniej nad czymś dumał, lub po prostu bujał w obłokach. Podeszłam do niego i stanęłam przed nim. Przeniósł wzrok na mnie i uśmiechnął się.
- Nad czym tak dumasz? - zapytałam z lekkim uśmiechem.
- A tak jakoś - odwzajemnił uśmiech - Wyglądasz ślicznie - skomplementował mnie chłopak. Zarumieniłam się lekko.
- Odprowadzę Cię - zaproponował. Spostrzegłam, że dalej jest w piżamie. Zaśmiałam się lekko.
- Przecież jesteś jeszcze w piżamie - powiedziałam patrząc na chłopaka z lekkim uśmiechem na twarzy - Adam, nie trzeba. I tak dużo dla mnie zrobiłeś... Dziękuję - przytuliłam się do bruneta. Po raz kolejny mogłam posłuchać bicia jego serca. Miał ciepłą klatkę piersiową. Mogłam zostać w jego ramionach wieczność. W końcu oderwałam się od niego i wzięłam swoją walizkę.
- Pa - uśmiechnęłam się do chłopaka otwierając drzwi.
- Papa - zamknął za mną drzwi. Wyszłam z budynku ciągnąc za sobą walizkę i zaczęłam kierować się w stronę mojego domu. Wyjęłam telefon i zaczęłam pisać trochę z Zuzą. Napisałam jej czemu musiałam być u Adama. Dziewczyna była tym wszystkim tak bardzo podekscytowana, że aż z wrażenia pragnęła się ze mną spotkać, żebym mogła jej wszystko dokładnie opowiedzieć. Miałyśmy spotkać się w centrum handlowym w południe. Nie patrzyłam na chodnik, ani gdzie idę. Nagle wpadłam na kogoś, a po chwili poczułam twardy i zimny beton. Upuściłam walizkę.
- Auu... - stęknęłam z bólu.
- O jeny, przepraszam, nic Ci nie jest? - zapytał męski głos. Podniosłam głowę. Otworzyłam lekko usta - Hej, odezwiesz się? - chłopak pomachał mi przed oczami rękę. Potrząsnęłam głową.
- Yy, tak... Jest ok - podniosłam się i wzięłam moją walizkę do rąk.
- Na pewno wszystko w porządku?
- Tak. Nic mi nie jest - chłopak uśmiechnął się i odszedł. Otrzepałam moje spodnie i odwróciłam się by spojrzeć jeszcze raz na niego. Szedł w stronę domu Adama.
- Krex... - powiedziałam cicho tak, żeby mnie nie usłyszał.

 Adam's POV
    - Dobra. Poniedziałkowy zmontowany. O 18:00 wrzucę. Jest gites - wstałem od biurka i wyszedłem z pokoju. Całe po południe dla mnie. Ktoś zadzwonił do drzwi.
- To pewnie Łukasz - mruknąłem sam do siebie - DOMINIKA! WYCHODZĘ! - krzyknąłem do siostry.
- Ehe! - raczej nie była tym zbytnio przejęta. Założyłem moje buty schodząc po schodach. Dotarłem do drzwi i otworzyłem je.
- Elo, Łukasz - uśmiechnąłem się do chłopaka.
- Elo, elo - zamknąłem za sobą drzwi. Wyszliśmy na zewnątrz i pokierowaliśmy się w stronę Ogrodów. Rozmawialiśmy, a bardziej robiliśmy sobie beki. To się dzieje, gdy jestem w towarzystwie Łukasza. Po jakimś czasie dotarliśmy do centrum handlowego i weszliśmy do środka. W tygodniu nie jest tak tłocznie jak w weekendy. Roi się w nim masa nastolatków w wieku od trzynastu do piętnastu lat. Nie lubimy tego. Przechadzaliśmy się po piętrach i po sklepach. Prawie nigdy nic nie kupujemy. Przychodzimy, żeby popatrzeć na witryny sklepów, albo po prostu pospacerować.
- Wpadłem dziś na jakąś laskę. Nie przyglądałem się jej zbytnio, ale powiem Ci, że ładna była.
- Jak wyglądała? - zapytałem z zaciekawieniem.
- Brunetka, bodajże niebieskie oczy. Ciągnęła za sobą walizkę. Pewnie jakaś przejezdna - zatrzymałem się. Ten opis idealnie opisywał Lenę - Stary, coś nie tak? - Łukasz odwrócił się i zdziwił.
- Opowiadałem Ci o tej Lenie, no nie? To na nią najprawdopodobniej wpadłeś - chłopak uśmiechnął się.
- A skąd ona wracała? - ruszyłem dalej.
- Była u mnie. Na noc. Zgubiła klucze od domu, a nie było u niej nikogo w domu, więc zaproponowałem żeby zanocowała u mnie.
- Wykorzystałeś to jakoś? - zapytał, a ja parsknąłem śmiechem.
- Niby jak?
- No wiesz... Świeczki w pokoju, jakiś horror, ona się tuli, ty ją pocieszasz... Ale co ja mówię. Przecież to by było na odwrót - zaśmiał się, ale mi wcale nie było do śmiechu.
- Oglądaliśmy filmy, ale przeważnie komedie.
- Ty to naprawdę głupi jesteś. Mówiłeś, że się w niej bujasz. To na co czekasz? Zrób ten pierwszy krok, idioto - Łukasz jak zwykle mnie pouczał, a sam nie ma dziewczyny.
- No wiem, wiem...
- No właśnie nie wiesz. Jutro jest jeszcze wolne. Zaproś ją do siebie i zrób tak jak powiedziałem. Nie wyznawaj jej miłości, bo może Cię odrzucić. Po prostu pocałuj ją - wielki nauczyciel się znalazł.
- No właśnie i tego się boję, odrzucenia - westchnąłem i włożyłem ręce do kieszeni.
- Oj tam gadasz... Trzeba spróbować - poklepał mnie po plecach.
-  Ej, to nie ona? - spojrzałem przed siebie. Stała przy jednym ze sklepów z Zuzą i... jakimś chłopakiem.
- A co to za chłopak? - śmiała się do niego, a rudowłosa zamiast ją czymś zagadać to szperała w telefonie. Poczułem coś w środku. Bardzo dziwne uczucie. Złą emocje. Czy to zazdrość? - Łukasz chodź. Chyba to jest odpowiedni moment - ruszyłem w stronę dziewczyny.

20 rozdział!
Jutro pojawią się 3 rozdziały
Pierwszy rano.
Drugi po południu.
A trzeci wieczorkiem
Więc cały dzień z opowiadaniem! ^^
Można powiedzieć, że maraton :D
Mam nadzieję, że wam się spodobał.
Kim jest ten tajemniczy chłopak, z którym rozmawiała Lena?
Dowiecie się tego w 21 rozdziale.
A tymczasem zapraszam was do komentowania, bo to daje mi jeszcze więcej weny! ♥ i na aska.
Pozdrawiam cieplutko, Wiktoria! ^^

2 komentarze:

  1. O nie! Tajemniczy chlopak! :x Fajnie, że wcisnęlas do opowiadania Krexa :D Super rozdzial <3 Jutro na pewno przeczytam te 3 rozdzialy :3

    OdpowiedzUsuń